Blog > Komentarze do wpisu

Jerozolima

Okolice na zewnątrz bramy Damasceńskiej to dzielnica muzułmańska: bardziej gwarna, bardziej bałaganiarska. Jest popularna wśród back-packer’sów ze względu na niższe ceny hosteli, tanich knajpek, ryneczek i małe sklepiki. Choć i tak Jerozolima jest szokiem cenowym po Jordanii i Egipcie. Ceny produktów spożywczych są nawet wyższe niż w Europie, co było dla nas szokiem. Hostel był OK. wg standardów arabskich (nie żebyśmy byli uprzedzeni – po prostu ich standardy są inne i inne jest rozumienie słowa „czysto”). Ponieważ byliśmy w 4 osobowej grupie, to udało nam się wynegocjować bardzo dobrą cenę, choć zajęło to ze 20 minut.


Brama Damesceńska

Jerozolima to istny tygiel religijno-kulturowy. To święte miasto dla Żydów – tutaj rządził Królestwem Izraela król Dawi, tutaj stała Świątynia Salomona (miejsce przechowywania arki przymierza, zniszczona ponad 2.500 tys. lat temu), tutaj teraz znajduje się Ściana Płaczu. To także święte miasto dla Chrześcijan – tutaj ukrzyżowano i pochowano Chrystusa.  Muzułmanie czczą Jerozolimę – Wzgórze Świątynne to trzecie najświętsze miejsce islamu po Mekce i Medynie. Na ulicy spotyka się ortodoksyjnych Żydów idących obok muzułmanów s tradycyjnych strojach i chrześcijan niosących krzyż i idących trasa Drogi Krzyżowej. Szkoda tylko, że spokój i bezpieczeństwo utrzymywany jest tylko dzięki ogromnej ilości wojska i policji na ulicach… Idąc ulicami Jerozolimy można się czuć jak w Bagdadzie – karabiny wszędzie wokoło.


Za mundurem panny sznurem! To zdjęcie nie jest przypadkowe, dziewczyny chciały się sfotografować z zołnierzami!


Stare miasto Jerozolimy jest otoczone świetnie zachowanym murem obronnym. Wnętrze starówki to labirynt wąskich uliczek (ogromna większość jest nieprzejezdna samochodem). Starówka dzieli się na 4 dzielnice: chrześcijańską, muzułmańską, ormiańską oraz żydowską. Każda dzielnica jest inna od pozostałych np. muzułmańska to jeden wielki rynek a ormiańska jest cicha i najbardziej elegancka.

Uliczka w Dzielnicy Muzułmańskiej


Jedna z naszych jadłodajni.

Jak tylko zostawiliśmy bagaże w hotelu, ruszyliśmy zwiedzać miasto. Bill musiał pojechać na dworzec autobusowy kupić sobie bilet powrotny (musiał szybciej niż my wrócić do Egiptu), my mieliśmy w tym czasie zacząć eksplorację starej części Jerozolimy. Umówiliśmy się przy bramie Jafskiej o każdej pełnej godzinie. Oczywiście nie poszło gładko – Bill nie pamiętał, która to jest brama Jafska, miał tylko nasz przewodnik po polsku, którego nie rozumiał. A my czekaliśmy i czekaliśmy… Ale i tak ostatecznie udało się spotkać.. przez przypadek :-) Idąc ulicą po prostu na siebie wpadliśmy!!!


piątek, 06 maja 2011, tomasz.kochanowski
Komentarze
2013/12/20 21:32:14
Bardzo ciekawy wpis, przeniósł mnie do miejsc, które tak bardzo lubię. Dzielnica muzułmańska ma niesamowity klimat, choć rzeczywiście jest bałaganiarska. W sklepikach Starego Miasta właściwie nie ma oficjalnych cen, a wszystko zależy od tego skąd się pochodzi i w którym się mieszka hotelu - sprzedawcy umiejętnie rozeznają się w zasobności portfela i dopasowują ceny. Wypada się potargować. Fajnie, że udało się wam wynegocjować cenę w hotelu. I dobrze, że nie było problemu ze zdjęciem z żołnierzami w tle - podobno potrafią robić kłopoty:) Bardzo fajne zdjęcia i opis.